May 26.2002 Wizyta Mirka Janik w Kanadzie do Texas Abilene, Robertson Unit
Po przyjezdzie do wiezienia w TX Abilene, sprawdzono mnie i zaprowadzono pod security (do pomieszczenia w ktorym odbywaja sie wizyty). Niestety nie dostalem wizyty kontaktowej, bede rozmawial z Rafalem przez zimna, obojetna szybe. Rafala przyprowadzono po pol godzinie. Zobaczylem za szyba milego, przystojnego i usmiechnietego szatyna. Poznalismy sie i zaczelismy rozmowe. Mialem 4 godziny na widzenie, bo jestem z Kanady. Po kilkunastu minutach rozmowy Rafal powiedzial: Mirek rozmawiam z toba chwilke, a czuje jakbysmy sie znali juz od lat. Opowiadal mi cale swoje zycie, o ojcu, matce, Polsce, co robil w Polsce. Jest bardzo madrym i inteligetnym czlowiekiem. W wiezieniu skonczyl amerykanska mature, i jest juz zaakceptowany na stomatologie.
/ jesli w najgorszym wypadku cos sie wydarzy i nie bedzie zwolniony z wiezienia - choc w swietle najnowszych dowodow jest to praktycznie niemozliwe /
Jest w stalym kontakcie z adwokatem L. Brown. Jest weselszy, wie i wierzy, ze bedzie wolny juz niedlugo. Poprosil o jedzenie ktore mu kupilem: kanapke z indykiem i salata (indyka i salaty nie jadl od pieciu lat). Podstawowe jedzenie to ziemniaki, fasola, groch. Budynek, w ktorym sa odwiedziny jest ladny i czysty jak w szpitalu, a jego barak / 350 ludzi, z czego kazdy ma pomieszczenie przedzielone barierka o wysokosci ramienia/ jest metalowy. W czasie upalu jest tam bardzo goraco. Pracuje 4 godz. w pralni, skladajac ubrania, za darmo. Pieniadze ma od ofiarodawcow na ekstra wydatki.
W czasie wizyty pozwolono mi podac Rafalowi przez otwor w drzwiach jedzenie: to byl wspanialy moment, ktory nigdy nie zapomne. Rafal chwycil mnie za reke sciskajac ja obiema dlonmi i patrzac mi prosto w oczy. Podziekowal mi wzrokiem. Nigdy tego nie zapomne. Jestesmy przyjaciolmi do konca zycia. Mozna bylo zrobic zdjecie, (w wiezieniu maja aparat fotograficzny Polaroid, a za zdjecie trzeba zaplacic). Rafala bede odwiedzal co miesiac, bo mam taka mozliwosc - jestem trucker (mam stala trase do TX). Powiedzialem Rafalowi, ze nastepnym razem zrobimy zdjecie (chyba, ze zwolnia go wczesniej i zobaczymy sie na wolnosci). Wolalbym jednak zdjecie to zrobic w przyjemniejszych okolicznosciach. Powiedzialem mu takze, ze jak nie bedzie mogl zostac w USA po zwolnieniu, to ustalilem z zona ze zaprosze go do siebie i pomoge mu osiedlic sie w Kanadzie. Zycie w tym wiezieniu jest straszne. Wiezniowie sa zle traktowani, jak Rafal mial problem z kregoslupem, upadl, po tygodniu czasu zjawil sie lekarz, dal aspiryne i kazal duzo pic. Ma astme, wrzody na zoladku. Raz na miesiac zdarza sie, ze ktorys z wiezniow ginie (samosad), wtedy zamykaja wiezienie na 4 tygodnie. Kazdy z wiezniow otrzymuje 4 pajdy chleba, a jak chce pic, pozostaje mu woda z kibla. To taka kara - Rafal jest jedynym europejczykiem. Rozstalismy sie cieplo, w sercu mielem mieszane uczucia: radosc ze niedlugo wyjdzie, i smutek, ze odjezdzam, zostawiajac go. Ale w nim juz jest nadzieja, wiara i to go teraz trzyma. Najwazniejsza sprawa:
Rafala marzeniem jest gdy wyjdzie z wiezienia, przyjazd do Toronto w Canadzie, aby osobiscie podziekowac calej Polonii torontonskiej. Mysle o zorganizowaniu spotkania na polskiej hali. W Missisagua jest baza mojej companii Winnipeg Motor Express blisko lotniska, moge zorganozowac dojazd Rafala (ale to plany na pozniej)
Cala droge myslalem o nim. Na zawsze pozostanie w naszym sercu. Jest czlonkiem naszej rodziny. Ja i Maria jestesmy jego przyjaciolmi, zobowiazalismy sie pomoc i dotrzymalismy slowa. Pozdrawiam cala Polonie torontonska i czytelnikow Varspolu dziekujac rowniez za pomoc, w imieniu swoim i Rafala.